30 grudnia 2010 roku nasz świat
stanął na głowie. O 23:30 w bajecznie łatwy i szybki sposób przyszła na świat
nasza ukochana córeczka Oliwia. Jako szalenie zakochani w swoim dziecku rodzice
postanowiliśmy, trochę późno…. ale lepiej późno niż wcale… założyć tego bloga,
by móc na jego łamach dokumentować
rozwój naszego szkraba :-)
Oliwia ma już prawie 15 miesięcy
i na każdym kroku zadziwia nas swoimi co
i rusz, nabytymi umiejętnościami… rozsyła uśmiechy na prawo i lewo zjednując
sobie przechodni na ulicy za każdym razem jak idziemy na spacer. Hmmm…. zaczynam
brzmieć jak matka do szaleństwa zapatrzona
w swoje dziecko. Nooo, ale nie jest tak, że otrzymaliśmy łatwy w obsłudze egzemplarz ;-) Pierwszy rok życia
Oliwii wspominam jako niekończące się pobudki w nocy, bo moje Bubu upodobało
sobie uprzykrzenie matce życia, budząc się codziennie po nocach nawet i do 10
razy – od razu uprzedzam – żadnych kolek ani innych dolegliwości me dziecię nie
posiadało. Jak to lekarz stwierdził – trzeba przeczekać. No to czekaliśmy… i
czekaliśmy… i w końcu się doczekaliśmy – teraz jest znośnie ;-) Matka po roku
czasu zaznała snu w ilości przekraczającej 4 godziny podzielonej licznymi
pobudkami. Ojciec podobnych problemów nie odnotował J
![]() |
| A ja rosnę i rosnę... |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz