Farbki do malowania palcami zagościły u nas w domku już kilka miesięcy temu. Z perspektywy czasu zakup ten okazał się przedwczesny, gdyż nasza córeczka chciała je jeść i rozsmarowywać po całym domu :-) Parę dni temu pomyślałam sobie, że może czas znowu dać farbom szansę. Tym razem był to strzał w dziesiątkę. Oliwka paluszkami kreśliła esy floresy i z zapamiętaniem odbijała swoje dłonie na papierze. Tak jej się to spodobało, że teraz nic tylko by malowała...może rośnie następca Picassa?
Z wieści ząbkowych: mamy przebitą lewą górną trójkę i prawą dolną dwójkę. Stan uzębienia na dziś - sztuk 12...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz