Święta, święta i po świętach. Jutro znowu do pracy, a po świętowaniu zostały tylko wspomnienia. Tego roku Wigilię spędziliśmy na Podłężu u dziadków. Nieprawdą byłoby stwierdzenie, że w spokoju spożyliśmy kolację, gdyż nasz mały rozrabiaka po wysiorbaniu barszczyku zapragnął odrobiny rozrywki. A że mama na tapecie, to kolację zjadłam w tempie ekspresowym, ganiając za córką...Potem chwila spokoju, gdy Oliwia robiła za pomocnika Mikołaja i rozdawała prezenty...zgarniając oczywiście największą ich pulę - nie do końca jestem przekonana o tym, że się należały temu łobuzowi ;-)Dalsza część wieczoru to były harce i swawole poprzeplatane ze dwoma histeriami...No cóż, tak jak się spodziewałam, dziewczątko miało swoje humory - ale w końcu bunt dwulatka zobowiązuje :-)
Fotorelację świąteczną zaczniemy od ubierania domowej choinki :-)
Po drodze jeszcze mama miała urodziny, więc Oliwka uczyła się zdmuchiwać świeczkę :-)
No i dochodzimy do Wigilii
W drugi dzień Świąt udaliśmy się na Gigant, by dalej świętować. Oliwia o dziwo była grzeczna, znów zgarnęła największą pulę prezentów - co za niesprawiedliwość! :D Szalała wyjątkowo długo, bo aż do 22! W dodatku nie wykazywała chęci spania...no ale mama pośpiewała i dziecko w końcu usnęło- mam nadzieję, że nie dlatego, że kiepsko śpiewam :D Za to rano pobudka była dopiero o 9...chyba po raz pierwszy w życiu Oliwia tak długo spała. No ale nie ma się co dziwić, skoro pora spoczynku było o tak skandalicznej godzinie :-) I tak przeleciały Nam Święta - teraz odliczamy do urodzin! A to za dni parę...












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz