środa, 2 maja 2012

Mały wędrownik

1 maja postanowiliśmy spędzić w Ojcowski Parku Narodowym. Wraz z Babcią Ewą i Dziadkiem Władkiem wyruszyliśmy do Ojcowa. Na miejscu zdecydowaliśmy się wyruszyć w stronę Zamku na Pieskowej Skale (tatuś uparcie trzymał się Piaskowej Skały :-D ) i maczugi Herkulesa. W związku z tym wyruszyliśmy w drogę, która przekształciła się w 2-godzinny spacer. Piękna, słoneczna i upalna pogoda sprawiła, że nabraliśmy kolorów :-) Oliwka dzielnie sobie radziła, ale niestety skapitulowała na jakieś 30 minut drogi od celu i za nic w świecie nie chciała wrócić do wózka. Zatem dziadek dzielnie maszerował z wnuczką na rękach, podziwiając po drodze krajobrazy:



W końcu po ciągnącym się w nieskończoność marszu, ujrzeliśmy wspaniałą Maczugę Herkulesa oraz.....parking. Tak, tak zamiast długiej wędrówki mogliśmy sobie podjechać pod zamek......no ale tak to jest jak tatuś planuje rodzinny wypad - zapewnia nam zawsze szereg wrażeń. Nic, to i tak wrażenia po spacerze były bezcenne - przynajmniej będzie co wspominać :-) 


Pod zamkiem Oliwia zjadła zasłużony obiad i po krótkim odpoczynku udaliśmy się na zamek w celu obejrzenia naprawdę wspaniałej wystawy muzealnej. Oliwia dzielnie zwiedzała zamek na rękach u dziadka. Niestety brak południowej drzemki i nieznośny upał dał się córci we znaki. Oliwka była niesamowicie marudna, w związku z tym musieliśmy darować sobie obiad, a dziadek i tata w tempie ekspresowym wędrowali po samochód. I tak w końcu nasze dziecko padło w drodze powrotnej i ucięło sobie drzemkę...a długi i pełen wrażeń dzień powoli dobiegał końca...

Uczestnicy wycieczki (matka za obiektywem).


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz