Upalny weekend znów stał się pretekstem do weekendowego wyjazdu na nasze ukochane Zielonki. Stety, niestety tatuś musiał zostać w domu, gdyż pilny z niego uczeń ;-) Tak więc zapakowaliśmy się w samochód i ruszyliśmy z dziadkami w Świętokrzyskie....udało nam się pokonać trasę z dosłownie jednym postojem i kilkoma fotkami które matka fotografka musiała wykonać, bo przecież córeczka taka śliczna jest, że zbrodnią byłoby choć jednej fotencji nie pstryknąć :-)
Na wsi, prócz standardowego grilla, nie oparliśmy się pokusie rozłożenia basenu i popluskania się ;-) Oczywiście prym w zabawach basenowych wiodła Oliwia...
W szalonych zabawach uczestniczył również Kubuś...co prawda katarek uniemożliwił małemu kąpiel, ale kto powiedział, że nie można pakować się do wody jak mama nie patrzy ;-) Niestety czujne oko matki wyłapało ten manewr i w dosłownie ostatnim momencie wyłapała swego pierworodnego który już prawie, prawie wylądował w wodzie...
Jako że zabawy damsko-męskie obejmowały również przytulanki, padaliśmy ze śmiechu jak Kubuś ganiał za Oliwią by zamknąć ją w czułym uścisku, a ta z kolei latała po całym podwórku, by tychże czułości uniknąć. Wielce była nie zadowolona, że ktoś śmie ją dotykać...no ale nic dziwnego, skoro nawet matka ma problemy by swe dziecię pomiziać, przytulić czy wykonać inne czynności mające wyrazić matczyne uczucia do dziecka...ech, i po kim to dziecko to ma....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz