W całkiem znośne niedzielne popołudnie postanowiliśmy wybrać się nad zalew na Sosinie. Długo nie posiedzieliśmy, bo złapał nas deszcz, ale i ta niedługa chwila wystarczyła, by Oliwia mogła do woli wyszaleć się w wodzie ;-)
Dla potomności dopiszę jeszcze, że matka dorobiła się bolesnego guza - mój mały szkodnik postanowił poznęcać się nad rodzicielką i zaczął okładać paletką do badmintona...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz